Rozwój cyfrowych walut banków centralnych (CBDC) nabiera tempa, ale dyrektor generalny Coinsilium Eddy Travia nie jest zaniepokojony ich wpływem, ponieważ uważa, że nie dają one użytkownikom przewagi nad istniejącymi opcjami prywatnych kryptowalut.

Coinsilium jest operatorem open finance specjalizującym się w technologii blockchain, a w szczególności w tokenach niefunkcjonalnych, które według przewidywań firmy wkrótce będą miały większe zastosowanie komercyjne, np. do sprzedaży biletów i przechowywania danych.

Według amerykańskiego think tanku Atlantic Council11 krajów rozpoczęło projekt CBDC, 14 prowadzi pilotaż, 26 aktywnie się rozwija, a 47 bada tę koncepcję.

Pomimo tego, kwestia ta pozostaje bardzo podzielona; argumenty przeciw to m.in. sposób, w jaki mogą one ograniczyć prywatność oraz ryzyko cyberataków na poziomie państw narodowych.

Drugie skrzypce dla Bitcoina

Rozmawiając z CryptoSlate na temat nacisków na CBDC i towarzyszących im restrykcji wobec kryptowalut, Travia powiedział, że motywy polityczne są często niesłusznie kształtowane przez negatywne relacje w mediach na temat aktywów cyfrowych – które wydają się być bardziej widoczne.

Zjawisko to może wpływać na proces myślowy decydentów, w szczególności na to, jak niektórzy mogą postrzegać branżę jako pułapkę na węża, przeciwko której należy ustanowić prawo lub przeciwdziałać za pomocą CBDC.

Travia postuluje, że nacisk na CBDC odpowiada na potrzebę ewolucji i przyszłości pieniądza, oferując jednocześnie duży stopień kontroli – co nie ma miejsca w przypadku prywatnych kryptowalut.

„Patrzą na CBDC, ponieważ, ponownie, CBDC jest czymś, co mogą kontrolować i czują, że mogą narzucić pewne zasady”.

Komentując chiński CBDC, dyrektor generalny Coinsilium powiedział, że projekt ten „nie radzi sobie zbyt dobrze”, ponieważ istniejące i ustalone opcje płatności, takie jak Alipay czy WeChat Pay, są bardzo podobne do cyfrowego juana z perspektywy użytkownika. Dlatego też oferują konsumentom niewielką różnicę.

Nie mając „wyraźnej przewagi” nad prywatnymi kryptowalutami, Travia doszedł do wniosku, że będą one odgrywać jedynie „małą niszę” w przyszłości pieniądza.

„W tym świecie tysięcy kryptowalut, myślę, że CBDC mają do odegrania bardzo małą niszę, ponieważ, gdzie jest wyraźna korzyść dla konsumentów?”.

Jednak jedną z korzyści może być konkurencja między bankami centralnymi a bankami detalicznymi, którą Travia postrzega jako potencjalnie pozytywną dla konsumentów.

Orwellowski koszmar

Na bardziej skrajnym końcu skali rosną obawy, że CBDC to narzędzie dystopijne. Na przykład dyrektor generalny firmy Shapeshift, Erik Voorhees, wypowiadając się na temat podcast gm w lutym nazwał je orwellowskim koszmarem inwigilacji szpiegów.

Sprawy nie ułatwił dyrektor generalny Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS). Agustin Carsenktóry niedawno powiedział, że „duszą pieniądza” jest zaufanie, a ufać można tylko bankom centralnym.

Podobnie jak Travia, Voorhees zauważył, że CBDC są przepakowanymi walutami fiat, bez żadnej zauważalnej korzyści dla użytkowników. Co więcej, są one filozoficznie sprzeczne z podstawowymi założeniami kryptowalut, takimi jak decentralizacja, przejrzystość i brak zaufania.

„Nikt, kto zajmuje się kryptowalutami, nie lubi CBDC. Nikt, kto rozumie wartość kryptowaluty, nie lubi CBDC”.


Źródło artykułu